![]() |
| 2015.VI - widok na Giewont z okolic Skupniowego Upłazu w pobliżu Karczmińska |
2015-06-16
od K do G ...
rozwijając myśl >>>nokturny nad Zielonym Stawem + Dolina Pańszczyca>Krzyżne>Buczynowe Turnie>Skrajny Granat>Czarny Staw...> Murowaniec > Kuźnice ... idziecie?...tak
2015-06-11
wystawa końcoworoczna ASP
Kubek kawy...witam. Zupełnie pobieżnie obejrzałam dziś prezentowane prace w głównym gmachu (Plac Matejki) Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Z całą pewnością warto odwiedzić ten i inne budynki Akademii. Wszystkie wydziały otwarły swoje pracownie na coroczną prezentacje swoich dokonań.
2012-10-02
pragnienie
pragnienie
siedzę i pragnę
przestrzeni, bezkresu nieba,
i powietrza przesiąkniętego zapachem wolności
czuję to pragnienie tak, że aż boli
obudzony potwór
pochłania wszystkie moje myśli
pogrąża w niepokoju
działam jak opętana
siedzę i wiem
by uśmierzyć ból muszę poczuć
tą przestrzeń, ten bezkres i to powietrze
przesiąknięte zapachem wolności.
siedzę i pragnę
przestrzeni, bezkresu nieba,
i powietrza przesiąkniętego zapachem wolności
czuję to pragnienie tak, że aż boli
obudzony potwór
pochłania wszystkie moje myśli
pogrąża w niepokoju
działam jak opętana
siedzę i wiem
by uśmierzyć ból muszę poczuć
tą przestrzeń, ten bezkres i to powietrze
przesiąknięte zapachem wolności.
| repsev, IX.2012, z masywu Diablaka |
2012-08-12
w tle z niebieskim
Dziś oddaje w Wasze ręce kilka słów wstępu do nowego wątku, W TLE Z NIEBIESKIM. Od dawna nosiłam się z zamiarem spisania relacji oraz refleksji z moich podróży. Ciężko było mi zebrać się do tego tematu wcześniej, może to brak czasu, a może to właśnie czasu i oddechu potrzebowałam aby teraz wrócić myślami do tych wspomnień...i spróbować przedstawić Meksyk widziany moimi oczami...Zaczynamy!!!
W roku 2011, zrealizowałam marzenie: MEKSYK! Muszę przyznać, że było to jedno z najlepszych moich dotychczasowych doświadczeń w życiu. Spędziłam tam pół roku będąc na wymianie w ramach studiów. Było to czas nieustannego podróżowania, zdobywania wiedzy, dziwienia się, poznawania tamtejszej kultury, wspaniałych ludzi jak również czas na poznawanie siebie samej.
| niewinna okładka zeszytu |
Teraz wydaje mi się to całkowicie zabawne, ale wszystko rozpoczęło się od tak trywialnej czynności jak zakup zeszytu. Tak, tak kupiłam na 2 roku studiów zeszyt, który na okładce miał zdjęcia kompleksu piramid z Chichén Itzá. Pomyślałam sobie wtedy, że bardzo chciałabym tam pojechać. W ten sposób zasiałam niepokój w swoim umyśle... oczywiście droga do realizacji była pokrętna i ja sama nie zdawałam sobie sprawy, że w rezultacie "małe pragnienie" traktowane zupełnie niepoważnie uda się 2 lata później urzeczywistnić.
Jakimś dziwnym zrządzeniem losu dotarłam do informacji o możliwości wyjazdu na stypendium, później do końca nie byłam pewna czy uda się dopiąć wszystkie formalności na czas, wszystko wydawało się nieustającym biegiem z przeszkodami. Problemy pojawiały się począwszy od strony finansowej, przez wszelkiego rodzaju formalności na uczelni jak ITN oraz pozwolenia od promotora itp, skończywszy na bardziej osobistych dylematach związanych z sytuacją rodzinną.
Wkrótce okazało się to jednak przezwyciężone i tak oto 31 grudnia 2010 roku siedziałam wraz z koleżanką na pokładzie samolotu lecącego do Madrytu. Tam z kolei na lotnisku Bajaras witałam po raz pierwszy Nowy Rok 2011, a następnie biorąc pod uwagę zmianę czasu o 7 godzin, kolejne 6 razy witałam ten sam Nowy Rok już na pokładzie samolotu lecącego łącznie 12 godzin do Mexico Ciudad.
c.d.n.
2012-03-18
wiosna nadchodzi
Witam wszystkich, tym razem prezentuje odrobinę oznak nadchodzącej wiosny w górach jakie znalazłam na ostatnim spacerze....
czyli trochę śniegu, miejscami dużo śniegu i jeszcze więcej śniegu, ale już w postaci roztopionej czyli wody i jeszcze więcej błota, błocka, błociska, ale przede wszystkim dużo słońca :)
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
| repsev, okolice Rabki, III.2012 |
2012-02-14
trzynastego
![]() | |
| repsev, Rabka, Maciejowa, I.2012 |
Mam pytanie:
Czy w XXI wieku pamiętamy o drugim człowieku tylko 14 lutego?
Życzę wszystkich czytelnikom aby czuli oraz dawali odczuć miłość i życzliwość przez cały rok.:)
2012-02-01
cenzurowanie S korpionsów
by Hiżu
Jak świat światem sztuka od zawsze sięgała po prowokacje, nie inaczej było w przypadku muzyki rockowej (a nawet można by pokusić się o stwierdzenie, że wspomniany rodzaj muzyki w tym celował), prowokacje były obecne zarówno w warstwie tekstowo – muzycznej, samym sposobie bycia (sex, drugs & rock'n'roll), jak i przypadku szeroko rozumianej oprawy plastycznej, tak wydawnictw jak i koncertów .Z drugiej strony zastępy strażników moralności i dobrego smaku pilnowały niewinności sztuki, oraz maluczkich którzy po zobaczeniu różnych bezeceństw sztuką się mianujących z pewnością natychmiast stoczyliby się moralnie. Prym w tym wizualnym zaprzaństwie wiodły oczywiście gołe cycki i dupy, jako że jest powszechnie wiadomo, że kto pokazuje nagą pierś myśli tylko o jednym, nie był to jednak jedyny obiekt protestów o czym będzie jeszcze mowa.
W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych na scenie pojawił się zespół prosto z Hanoweru, czyli oczywiście Scorpionsi, ci przemili panowie w pewnym momencie wymyślili, że goła pani na okładce zawsze będzie się podobać, a poza tym trochę kontrowersji nie zaszkodzi a nawet pomoże. Jak pomyśleli tak zrobili i w roku 1975 na okładce swojego trzeciego albumu czyli „In Trance”umieścili takie oto zdjęcie:
Jak świat światem sztuka od zawsze sięgała po prowokacje, nie inaczej było w przypadku muzyki rockowej (a nawet można by pokusić się o stwierdzenie, że wspomniany rodzaj muzyki w tym celował), prowokacje były obecne zarówno w warstwie tekstowo – muzycznej, samym sposobie bycia (sex, drugs & rock'n'roll), jak i przypadku szeroko rozumianej oprawy plastycznej, tak wydawnictw jak i koncertów .Z drugiej strony zastępy strażników moralności i dobrego smaku pilnowały niewinności sztuki, oraz maluczkich którzy po zobaczeniu różnych bezeceństw sztuką się mianujących z pewnością natychmiast stoczyliby się moralnie. Prym w tym wizualnym zaprzaństwie wiodły oczywiście gołe cycki i dupy, jako że jest powszechnie wiadomo, że kto pokazuje nagą pierś myśli tylko o jednym, nie był to jednak jedyny obiekt protestów o czym będzie jeszcze mowa.
W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych na scenie pojawił się zespół prosto z Hanoweru, czyli oczywiście Scorpionsi, ci przemili panowie w pewnym momencie wymyślili, że goła pani na okładce zawsze będzie się podobać, a poza tym trochę kontrowersji nie zaszkodzi a nawet pomoże. Jak pomyśleli tak zrobili i w roku 1975 na okładce swojego trzeciego albumu czyli „In Trance”umieścili takie oto zdjęcie:
Jak łatwo się zorientować zdjęcie jakkolwiek z punktu widzenia zarówno tak technicznego jak i artystycznego jest całkiem przyzwoite (widać to szczególnie, co w sumie jest oczywiste, kiedy trzyma się w ręku wydanie winylowe) to jednak według sporego grona ludzi, osobliwie w USA (zresztą większość omawianych tu protestów właśnie z tego wspaniałego kraju pochodzi) wyraźnie widoczna naga pierś była kamieniem obrazy i czymś zgoła niedopuszczalnym w szerokiej dystrybucji, a ponieważ taką okładkę mogą zobaczyć dajmy na to osoby nieletnie, które natychmiast po takim spektaklu utonęłyby w rui i poróbstwie. Więc na wyraźne żądanie okładka została nieco zmieniona i w niektórych wydaniach wyglądała tak:
Obecny tu skan nie jest może wysokiej jakości jednak widać wyraźnie, że newralgiczna część zdjęcia została przyciemniona. Okładka ta była jednak na tyle niewinna, że i w momencie wydania i dzisiaj nabycie wersji niecenzurowanej nie stanowiło szczególnego problemu (przynajmniej w Europie, nie mam pojęcia jak w Stanach). „In Trance” był jednak ze strony panów na S tylko manewrem taktycznym mającym na celu rozpoznanie nastrojów ich kolejne wydawnictwo czyli pochodzący z 1976 „Virgin Killer” rozpętał małą a nawet średnią aferę. Jak łatwo się domyślić poszło o okładkę, a konkretnie o tą okładkę:
Nie trudno się zorientować, że w zestawieniu z tytułem takie wydawnictwo obrodziło protestami na całym świecie (tutaj mała zagadka: Czego na rzeczonej okładce brakuje?, przy czym przyznam się szczerze, że nie jestem pewien czy brak tego elementu zaznacza się też na oryginalnej okładce bo jej po prostu nie widziałem na żywo, ale faktem jest iż wszystkie zdjęcia jakie miałem możliwość oglądać były pozbawione pewnego elementu). Tutaj prowokacja posunęła się znacznie dalej, owocując rozgłosem jak i licznymi bojkotami albumu, spowodowało to wydanie nowej wersji graficznej:
Ta nowa wersja została ogólnie przyjęta już bez protestów (chociaż ze względu na swoją kompletną nijakość dopiero ona powinna budzić gorące protesty). Tymczasem po chwili zastanowienia (oraz po wysłuchaniu ze zrozumieniem utworu tytułowego) można dojść do następujących wniosków, po pierwsze co złego, niedozwolonego, niewłaściwego i tak dalej jest w zdjęciu z pierwszej wersji okładki, ot jakieś dziecko sobie siedzi i tyle, ani nic dziwnego nie robi, ani nie przyjmuje jakiejś specjalnie prowokującej pozycji, coś czego można by się czepić naprawdę jest akurat za rozpryskiem, poza tym bardzo ta okładka ładnie koresponduje z tekstem tytułowym a razem z nim, z tym co, jak można się domyślać, wylęga się w głowie ludzi którzy najgłośniej protestowali. Tak czy inaczej „Virgin Killer” w wersji pierwotnej stanowi pozycje którą raz, że nabyć trudno, a dwa, dalej budzi dość zażarte spory (vide angielska wikipedia sprzed lat paru).
Po takim małym wybuchu dochodzimy do dość dziwnej historii, a konkretnie do historii z roku 1977, a jeszcze konkretniej do historii z roku 1977 związanej z wydaniem kolejnego albumu grupy czyli „Taken by Force”, w swej pierwotnej wersji wyglądało to tak:
Po takim małym wybuchu dochodzimy do dość dziwnej historii, a konkretnie do historii z roku 1977, a jeszcze konkretniej do historii z roku 1977 związanej z wydaniem kolejnego albumu grupy czyli „Taken by Force”, w swej pierwotnej wersji wyglądało to tak:
Jak widać stanowiło to małą zmianę w środkach wyrazu, ale i ta okładka wzbudziła gwałtowny opór materii i o ile można jeszcze zrozumieć ludzi którzy po zobaczeniu opakowania od „Virgin Killer” i porównaniu go z tytułem (jakby nie patrzeć do zrozumienia o co chodzi trzeba by jeszcze posłuchać utworu tytułowego, a w końcu nie dało się tego zrobić od razu) mogli odczuwać pewien niesmak czy nawet oburzenie, o tyle ci którzy protestowali przeciwko „Taken by Force” chyba po prostu nie umieli czytać, ewentualnie stali na stanowisku, że zespoły w typie Scorpionsów nie mają prawa wypowiadać na poważniejsze tematy. Niemniej skutkiem całego zamieszania była nowa wersja okładki, uprzedzam lojalnie, że w konkursie na zrobienie czegoś na odwal się ta nowa okładka zostawia ocenzurowane „Virgin Killer” spalone w blokach.
Żeby było zabawniej dodam tylko, że wersja pierwotna jest co prawda łatwiej dostępna niż pierwotne „Virgin Killer”, ale z czterech opisanych tu płyt trzyma się pod względem niedostępności na solidnej drugiej pozycji.
Jako ostatnią przedstawiam płytę która przez niektórych jest uznawana za największe dokonanie Schenker'a i Meine'a (Roth właśnie podziękował za współpracę i zaczął się kopać prądem na słońcu (czy coś takiego)), jesteśmy oto w roku 1979 i przed nami majaczy „Lovedrive”, pozycja ciekawa również i dlatego że okładkę zaprojektował Storm Thorgerson z Hipnogosis. Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza okładka jaką ci przemili Hanowerczycy mogą się pochwalić:
Jako ostatnią przedstawiam płytę która przez niektórych jest uznawana za największe dokonanie Schenker'a i Meine'a (Roth właśnie podziękował za współpracę i zaczął się kopać prądem na słońcu (czy coś takiego)), jesteśmy oto w roku 1979 i przed nami majaczy „Lovedrive”, pozycja ciekawa również i dlatego że okładkę zaprojektował Storm Thorgerson z Hipnogosis. Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza okładka jaką ci przemili Hanowerczycy mogą się pochwalić:
W przypadku tej płyty równie ważna jest i druga strona medalu:
Jak przypuszczam jest to jedyny z omawianych tu przykład kiedy zawiniła nie przednia a tylna strona okładki, ale jest to również płyta w przypadku której, dla odmiany, dostanie wersji ocenzurowanej jest raczej trudne. Wersja niekontrowersyjna jest niestety tak jak i poprzednie (z wyjątkiem oczywiście „In Trance”) w sposób zadziwiający dziwnie podobna do niczego.
Na zakończenie pragnę tylko zauważyć, w przypadku wszystkich płyt okładki w wersjach pierwotnych miały znaczenie i zawsze były w jakimś stopniu związane z tytułem lub treścią płyty, w wersjach nowych stały się nic nie znaczącymi opakowaniami (znowuż wyłączając „In Trance). Na zakończenie zakończenia jeszcze takie małe coś: Otóż podejrzewając sposób rozumowania niektórych co większych protestujących w obronie ładu i moralności można przypuszczać, że tą okładkę (poniżej),
2011-12-22
underwater sculpture
Jak to zwykle bywa w moim prześwietnym życiu odnalazłam coś i niemal zapiszczałam z radochy. Przedstawiam coś co wydaje mi się bardzo ciekawą, a za razem prostą sprawą. Rzeźba podwodna, służąca również jako przestrzeń dla świata zwierząt. Rzeźba, która zmienia się pod wpływem czasu oraz świata podwodnej flory i fauny.
Prezentowany projekt jest chyba najbardziej obszernym projektem artysty, ale nie jedynym. Poniżej zamieszczam nieco więcej o samym artyście Jasonie deCaires Taylor oraz jego projekcie MUSA Museo Subacuático de Arte.
Po więcej odsyłam do oficjalnej strony artysty: http://www.underwatersculpture.com/index.asp
To date the underwater museum comprises of 4 installations; La Jardinera de la Esperanza, Coleccionista de los Sueños, Hombre en Llamas and The Silent Evolution all created by Jason deCaires Taylor. The Silent Evolution, his most ambitious work to date, is a collection of over 400 life-size figurative works, forming a vast gathering of people aiming to define a new era of living in a symbiotic relationship with nature. For more information see The Silent Evolution (pdf).
The National Marine Park of Isla Mujeres, Punta Cancun and Punta Nizuc is located in the northern part of the Mexican state of Quintana Roo. The island of Cancun is in the shape of a “7” and is bordered to the north by the Bahia de Mujeres; to the east by the Caribbean Sea; and to the west by the Nichupte Lagoon. Cancun is Mexico’s largest tourist destination and boasts 146 hotels with a total of 28,808 rooms. The sculptures are located within the boundaries of The National Marine Park on sandy areas of substrate close to Isla Mujeres, Punta Cancun and Punta Nizuc.

Prezentowany projekt jest chyba najbardziej obszernym projektem artysty, ale nie jedynym. Poniżej zamieszczam nieco więcej o samym artyście Jasonie deCaires Taylor oraz jego projekcie MUSA Museo Subacuático de Arte.
Po więcej odsyłam do oficjalnej strony artysty: http://www.underwatersculpture.com/index.asp
MUSA Museo Subacuático de Arte
In 2009 a monumental underwater museum called MUSA (Museo Subacuático de Arte) was formed in the waters surrounding Cancun, Isla Mujeres and Punta Nizuc. The project founded by Jaime Gonzalez Cano of The National Marine Park, Roberto Diaz of The Cancun Nautical Association and Jason deCaires Taylor consists of over 403 permanent life-size sculptures and is one of the largest and most ambitious underwater artificial art attractions in the world.
The Museum aiming to demonstrate the interaction between art and environmental science forms a complex reef structure for marine life to colonise and inhabit. Each of the sculptures is made from specialized materials used to promote coral life, with the total installations occupying an area of over 420sq metres of barren sea bed and weighing over 180 tons. The Cancun Marine Park is one of the most visited stretches of water in the world with over 750,000 visitors each year, placing immense pressure on its resources. The location of the sculptures promotes the recovery of the natural reefs at it relieves pressure on them by drawing visitors away.
The third stage of the museum commencing in 2011 will involve commissioning local and international artists to contribute further sculptural installations and host special underwater cultural events celebrating the Arts and Science.

Jason deCaires Taylor is a man of many identities whose work resonates with the influences of his eclectic life. Growing up in Europe and Asia with his English father and Guyanese mother nurtured his passion for exploration and discovery. Much of his childhood was spent on the coral reefs of Malaysia where he developed a profound love of the sea and a fascination with the natural world. This would later lead him to spend several years working as a scuba diving instructor in various parts of the globe, developing a strong interest in conservation, underwater naturalism and photography. His bond with the sea remains a constant throughout Taylor's life though other key influences are found far from the oceans. During his teenage years, work as a graffiti artist fired his interest in the relationship between art and the environment, fostering an ambition to produce art in public spaces and directing the focus of his formal art training. He graduated in 1998 from the London Institute of Arts, with a B.A. Honours in Sculpture and Ceramics. Later, experience in Canterbury Cathedral taught him traditional stone carving techniques whilst five years working in set design and concert installations exposed him to cranes, lifting, logistics and completing projects on a grand scale.
With this range of experiences he was equipping himself with the skills required to execute the ambitious underwater projects that have made his name. Carving cement instead of stone and supervising cranes while in full scuba gear to create artificial reefs submerged below the surface of the Caribbean Sea, the various strands of his diverse life resolve themselves convincingly in the development of his underwater sculptures. These ambitious, public works have a practical, functional aspect, facilitating positive interactions between people and fragile underwater habitats.
Jason deCaires Taylor has gained significant interest and recognition for his unique work, with articles in over 1000 publications around the world, including National Geographic, Vogue, USA Today, Daily Telegraph and The Guardian. His sculptures have aired on television features and documentaries with CNN, Discovery Channel, BBC, Metropolis Art Lounge and Thalassa. His international reputation was established in May 2006, when he created the world's first underwater sculpture park in Grenada, West Indies, leading to both private and public commissions. Taylor is currently founder and Artistic Director of the Museo Subacuático de Arte (MUSA) in Cancun, Mexico.
2011-12-21
kolor i ... to co można robić z ciałem....cz.2
Dużo czasu upłynęło odkąd pierwszy raz wspomniałam o Cirque du Soleil, związane to było z oczekiwaniem na pewien materiał wideo, który sprawił, że występ tej grupy zachwycił mnie i zapadł w pamięci. Niestety nie udało mi się zdobyć tego materiału. Jednak zdecydowałam się przedstawić tą grupę w oparciu o materiały z ich oficjalnej strony oraz inne odnalezione w sieci. Od siebie dodam, że właściwie to nie tyle grupa co cała korporacja z siedziba w Kanadzie.
Grupa skupia artystów cyrkowych, gimnastyków, ale również szkoli potencjalne przyszłe gwiazdy, posiada zaplecze specjalistów z dziedzin pokrewnych od projektantów kostiumów aż po choreografów.
Pod szyldem Cirque du Soleil zostały również urządzone wnętrza (co przedstawione zostało w dalszej części), wnętrza te inspirowane były na konkretnych spektaklach grupy, a zaprojektowane bezpośrednio przez projektantów pracujących w tej korporacji.
Zapraszam do zapoznania się z garścią informacji poniżej oraz do odwiedzenia oficjalnej strony grupy gdzie znajdziecie dużo więcej szczegółów np. o poszczególnych spektaklach.
HISTORY
A marvelous idea began to take shape in the early 1980’s in Baie-Saint-Paul, a charming village nestled on the north shore of the St-Lawrence River, east of Quebec City. Les Échassiers de Baie-Saint-Paul (‘The Stiltwalkers of Baie-Saint-Paul’), a theatre troupe founded by Gilles Ste-Croix, walked on stilts, juggled, danced, breathed fire and played music. These young entertainers, among whom was Cirque du Soleil-founder Guy Laliberté, constantly impressed and intrigued Baie-Saint-Paul’s residents.
In 1984, during Quebec’s 450th anniversary celebrations of Jacques Cartier’s discovery of Canada, the province sought an event which would bring the festivities to all Quebecers. Guy Laliberté convinced organisers the answer was a provincial tour of Cirque du Soleil performers and it hasn’t stopped since!
From then on, Cirque du Soleil tale is that of a remarkable bond between artists and spectators from around the world. And it is the latter who feed the sacred fire of Cirque du Soleil.
From then on, Cirque du Soleil tale is that of a remarkable bond between artists and spectators from around the world. And it is the latter who feed the sacred fire of Cirque du Soleil.
Cirque du Soleil is a Quebec based company recognized the world over for high-quality, artistic entertainment. Since its dawn in 1984, Cirque du Soleil has constantly sought to evoke the imagination, invoke the senses and provoke the emotions of people around the world.
In 1984, 73 people worked for Cirque du Soleil. Today, the business has 5,000 employees worldwide, including more than 1,300 artists.
At the Montreal International Headquarters alone, there are close to 2,000 employees.
More than 100 types of occupations can be found at Cirque.
The company’s employees and artists represent more than 50 nationalities and speak 25 different languages.
More than 100 million spectators have seen a Cirque du Soleil show since 1984.
Close to 15 million people will see a Cirque du Soleil show in 2011.
Cirque du Soleil hasn’t received any grants from the public or private sectors since 1992.
In 1984, 73 people worked for Cirque du Soleil. Today, the business has 5,000 employees worldwide, including more than 1,300 artists.
At the Montreal International Headquarters alone, there are close to 2,000 employees.
More than 100 types of occupations can be found at Cirque.
The company’s employees and artists represent more than 50 nationalities and speak 25 different languages.
More than 100 million spectators have seen a Cirque du Soleil show since 1984.
Close to 15 million people will see a Cirque du Soleil show in 2011.
Cirque du Soleil hasn’t received any grants from the public or private sectors since 1992.
Ever since Cirque du Soleil had the resources to pursue its dreams and perform around the world, it chose to become involved in communities, particularly troubled youths. Concerned with the future, Cirque du Soleil turned its attention and resources to global issues, such as the fight against poverty. Working together with valued partners, Cirque du Soleil is making a difference in nearly 80 communities, in over 20 countries on five continents.
Cirque du Soleil wants above all to take its place in society as a good citizen, with all the duties and responsibilities that go with citizenship. Beyond philanthropic gestures, good citizenship consists of an attitude of social responsibility at the very heart of all our business strategies and management.
Cirque du Soleil's citizenship principles are founded on the conviction that the arts, business and social initiatives can, together, contribute to making a better world.
CREATIVE CENTRE
More than office spaces, this wing of the International Headquarters (located in Montreal), includes three acrobatic training rooms, a dance studio, a studio-theater and weight-training facilities. After being recruited by our Casting department, all artists who join Cirque du Soleil for a new creation are required to come here for preparatory training before joining a show’s cast. Training can last anywhere from a few weeks to a few months.
In addition to encompassing our corporate departments, the International Headquarters also houses all core activities of our creative process:
artists, show creators and producers in the Artist Studios
all kind of craftmanship specialists, from shoe-makers to carpenters in the workshops
To support worlwide activities, a few local offices also provide direct support to our employees on-site.
LOUNGES
Inspired by the spirit of The Beatles and created by Cirque du Soleil, The Beatles REVOLUTION Lounge offers an extended experience before and after the show The Beatles LOVE at the Mirage.
Revolutionary in design and atmosphere, this ultra-lounge features cutting edge, interactive experiences to create a psychedelic sensory environment and a contemporary interpretation of The Beatles era. Each night is an evolutionary journey, where both the music and interior transform, resulting in an eclectic nightlife adventure at The Mirage.
Located right across from the Viva ELVIS theater lobby at ARIA Resort & Casino in Las Vegas, Gold Lounge is a sleek ultra-lounge designed by Cirque du Soleil and characterized by its glamorous feel. A great alternative to the pulsating vibe of a dazzling nightclub, Gold Lounge will allow guests to enjoy cocktails within an artistic and visually arresting scene.
The name “Gold Lounge” is inspired by the color that was dominant in Elvis’ house and in his life. Elvis was also the first artist of his genre to receive Gold records for his songs.
Inspired by Elvis Presley’s Graceland, the lounge’s modern decor consists of design patterns found within the Memphis mansion and black and gold color palettes that exude sophistication and a sense of refinement. Its long bar (which has the same shape as the bar located in Elvis’ house in Graceland) and strategically positioned clusters of seating are designed to stimulate conversation and promote social interaction amongst all visitors. 2011-12-13
π*(15*15)+(31.5*31.5) = ∞
...> Od momentu kiedy winylowy krążek o średnicy 12 cali odtwarzany z prędkością obrotową 33 i 1/3 obrotów na minutę stał się głównym nośnikiem dźwięku duża ilość miejsca na opakowaniu płyty zaczęła skłaniać artystów do połączenia tego co na płycie z jakąś wizją plastyczną. Miała ona za zadanie na początku jedynie cieszyć oko, ale im dalej w las tym okładki coraz bardziej stanowiły uwypuklenie ogólnej wizji artystycznej zespołu. Zrastały się z tematyką albumu i stawały się integralna częścią wydawnictw, czasami wręcz funkcjonując na równych prawach z muzyką tam zawartą <...
Dużo mogłabym pisać tytułem wstępu wprowadzając do tematu. Myślę jednak, że nie będę się rozwodzić za dużo bo było by zbyt sentymentalnie. Zatem konkrety:
(π*π)*15+(31.5*31.5) =∞.... dlatego, że to powierzchnia płyty i okładki, a możliwości i zestawień jest bez liku
... sam temat bo ciekawy i rzadko poruszany
Hiżowe...bo od Hiża pochodzi inspiracja i opowieści przelane na słowo pisane
Hiżowi bo jemu składam podziękowania i oddaję nowy wątek :)
by Hiżu
by Hiżu
W tym miejscu chciałbym się właśnie zająć w jaki sposób forma okładek odzwierciedla muzykę której opakowanie stanowią.
W 1975 roku Pink Floyd wydał swój kolejny album noszący wszystko mówiący tytuł „Wish you were here” , w tym roku jak łatwo policzyć mija równo trzydzieści sześć lat od tego wydarzenia i z powodu tej małej rocznicyspróbujmy przyjrzeć się bliżej, nie tyle muzyce (choćby dlatego, że przyglądanie się muzyce jest
czynnością cokolwiek skomplikowaną), ile stronie graficznej tej płyty.
Po kolei i od początku, całe wydawnictwo traktuje o nieobecności i braku porozumienia, oraz odhumanizowaniu relacji międzyludzkich i tej tematyce jest podporządkowana warstwa wizualna.
Z początku (później z tego zrezygnowano o czym za chwile)płyta była sprzedawana w czarnym opakowaniu z naklejonym obrazkiem na którym widniał uścisk ręki na tle podzielonego na cztery części koła.Już samo opakowanie właściwej okładki w czarną nieprzeźroczystą obwolutę oznaczało nieobecność, wszakże okładki nie ma jako że jest ukryta.

Po wtóre uścisk rąk widoczny na ilustracji nie jest uściskiem rąk ludzi, a raczej czegoś na kształt robotów, co z kolei odnosi się do wypranego z człowieczeństwa stosunku wielkich korporacji do jednostki, obecnego w warstwie tekstowej albumu (polecam rozwadze związany z tym animowany teledysk do „Welcome to the machine”).
Każda z części koła będącego tłem dla uścisku odpowiada jednemu czterech żywiołów natury, co ma odniesienia w czterech fotografiach umieszczonych na obu stronach okładki i obu stronach wewnętrznej koperty.Zdjęcie zdobiące przednią część okładki znowu przedstawia powitanie, tym razem dwóch żywych ludzi, problem w tym, że jeden z nich stoi w płomieniach.
Tutaj mała dygresja techniczna, otóż w późniejszych latach płyta była sprzedawana już normalnie opakowana, ale motyw „robocich” dłoni czasami, w różnej formie był na okładce obecny, na przykład tak jak na zdjęciach powyżej gdzie został przyklejony do folii chroniącej album, symbol ten nieco się różni od tego z pierwszej fotografii,
brązowy okrąg zrobił się biały i pojawiły się na nim napisy dotyczące roku wydania, wytwórni oraz tytuły utworów.Z innych ciekawostek można jeszcze dodać, że na wydanie kompaktowe trafiła inna wersja zdjęcia głównego, nota bene, przynajmniej według mnie, zdecydowanie gorsza.
Wracając do głównego zdjęcia, w tym miejscu obcość i nieobecność symbolizuje płonący człowiek (który jest również odniesieniem do pierwszego z czterech żywiołów), ponadto ogień jest symbolem bariery między ludźmi, całości zaś dopełnia miejsce w którym stoją, jest to mianowicie dziedziniec przed halami filmowymi Warner Bros, który, według słów pomysłodawcy i aranżera zdjęcia pana Storma Thorgersona, sam w sobie jest symbolem wyobcowania, jako miejsce, mogące być poprzez kręcone tam filmy, każdym, a tym samym nie będące żadnym. Proponuję zwrócić uwagę również na prawą górną część fotografii, otóż nadpalenie w winylowej wersji okładki jest
zrobione tak dobrze, że z początku trudno się zorientować czy jest tylko częścią okładki, czy też płycie naprawdę przytrafiło się coś złego.
Teraz dochodzimy do dosyć ciekawej części czyli do tylnej strony okładki, tutaj mamy do czynienia z jednej strony z oczywistym symbolem nieobecności, jakim jest twarz bez rysów, oraz niewidzialna reszta ciała, ale cała kompozycja ma również jeszcze kilka innych możliwych interpretacji, po pierwsze z uwagi na walizkę i sposób w jaki postać trzyma płytę kojarzy się ona z komiwojażerem a to znowu w połączeniu z brakiem twarzy wskazuje na anonimowość ludzi pracujących w wielkich firmach.
Dodatkowo jedna z nalepek na walizce zawiera logo firmy produkującej napoje z którą Floydzi (bez wiedzy Watersa) podpisali umowę w sprawie czegoś co w polskim języku ma, obrzydliwą wręcz, nazwę sponsoringu, Waters dowiedziawszy się o tym trochę się zdenerwował i zażądał zerwania umowy, co też nastąpiło. Ich znaczek obecny w takim kontekście dodatkowo podkreśla część przesłania dotyczącą nieliczenia się korporacji z człowiekiem i nastawieniem ich tylko na zysk.Istotna jest tu również płyta będąca egzemplarzem „Wish you were here” właśnie, jej przezroczystość ma świadczyć o trudnościach w dotarciu artysty do odbiorcy, muzyka ma być według tego konceptu przez większość ludzi odbierana bezrefleksyjnie, ma służyć w ich rozumieniu tylko chwilowej rozrywce, jest, mówiąc innymi słowy przeźroczysta dla nieuważnych słuchaczy, a w takim razie staje się tylko towarem dostarczanym za ciężkie pieniądze odbiorcom i przestaje mieć cokolwiek wspólnego ze sztuką.
Problem braku kontaktu z publicznością uzyskał zresztą swój pełny wyraz kilka lat później przy okazji „The Wall”.
Tło wskazuje naturalnie na kolejny z czterech żywiołów czyli ziemię.
Po wyciągnięciu koperty z okładki naszym oczom ukazuje się kolejne zdjęcie tym razem ukazujące czyjeś wyprężone nogi wystające z wody, co znowuż w oczywisty sposób odnosi się do myśli przewodniej albumu.
Jasnym jest także nawiązanie do wody jako kolejnego elementu z koła. Ostatnie ze zdjęć przedstawia szpalery drzew między którymi ktoś z pewnością niedawno przechodził, świadczy o tym unosząca się na wietrze czerwona chusta. Jest to kolejny symbol nieobecności tym razem związany z czwartą częścią koła a co za tym idzie czwartym żywiołem czyli powietrzem.
Należy zauważyć, że każde ze zdjęć jest niejako dodatkowo związane z przypisanym mu aspektem, pierwsze, to z płonącym człowiekiem jest nadpalone, poniżej drugiego widać pęknięcie przez które wysypuje się piach, przy „wodnym” jest dziura i wylewająca się woda, ostatnie zaś jest wyraźnie poruszone przez wiatr.Na koniec wypadałoby zwrócić uwagę na powód dla którego zostały w ogóle wprowadzone owe cztery części z których każda odpowiada jednemu z żywiołów. Otóż każde ze zdjęć główne przesłanie płyty na tle jednego z nich, ponieważ powietrze, woda, ziemia i ogień według starożytnych doktryn tworzą świat tak więc zespolenie tych czterech prac tworzy z jednej strony świat właśnie a z drugiej pokazuje, że w każdym elemencie tego świata człowiek jest tak samo zagubiony i samotny.
by Hiżu
Subscribe to:
Posts (Atom)









