Witam wszystkich, tym razem prezentuje odrobinę oznak nadchodzącej wiosny w górach jakie znalazłam na ostatnim spacerze....
czyli trochę śniegu, miejscami dużo śniegu i jeszcze więcej śniegu, ale już w postaci roztopionej czyli wody i jeszcze więcej błota, błocka, błociska, ale przede wszystkim dużo słońca :)
Z cyklu filiżanka...dziś coś o lampie...istnieje duże prawdopodobieństwo, że inspirację wywołało zaniechanie posługiwania się filiżankami...o zgrozo obecnie płyny pochłaniane są w kubkach lub bardziej właściwym określeniem było by W KUBŁACH...gdyż filiżanki choć piękne to pojemnościowo nie spełniają obecnego zapotrzebowania ilościowego. heee czas twórczo - masochistyczno - przed dyplomowy trwa.... poniżej skutki uboczne....
Zamieszczam obraz z realizacji pewnego marzenia, właściwie jego ukoronowanie. W tym miejscu składam też specjalne podziękowania dla Madzi...RADIOAKTYWNACZĄSTECZKO DZIĘKUJĘ ! za uczestnictwo i urzeczywistnianie:).
Jakiś czas temu jeden z moich znajomych poprosił mnie o pomoc w poszukiwaniu inspiracji do tatuażu. Temat dotyczy symbolu medycyny tzw. caduceus.
Stworzyłam kilka kolażo - projektów. Poniżej zamieszczam kilka propozycji.
Zamieszczam dawno obiecaną trasę wędrówki przez polskie oraz słowackie Tatry. Pomysł tej wędrówki pojawił się już w zaszłym roku. Następnie wspólnie z Kubą został sprowadzony do ram konkretnej trasy. Za co Kubo bardzo Ci dziękuję :)
Niestety z przyczyn losowych wędrówka się nie odbyła...może w tym roku..? ...
Poniżej zamieszczam plan trasy, który powstał w oparciu o własne doświadczenia, mapę oraz przewodnik po Tatrach autorstwa Józefa Nyki. Generalnie jest to przeście kolejno przez Tatry Zachodnie, Wysokie i Bielskie.
W planie podane są przewidywane czasy oraz kolory szlaków. Noclegi oczywiście w schroniskach (koszty w zależności od miejsca około 20-30 zł, odpowiednio euro po "drugiej stronie"). Trase w zależności od warunków pogodowych można odpowiednio skrucić.
Przewidywany i bardzo pożądany termin wyprawy to końcówka września. Wszystko jednak zależy od pogody.
Skład ekspedycji : z filiżanką przez Tatry nie został jeszcze określony. Wszystkich zainteresowanych zapraszam !! (wszelkie pytania, chęci i sugestie proszę umieszczać w komentarzach)
Nic tajemniczego, nic niezwykłego dzień jak codzień. Mogę właściwie stwierdzić, że utknełam w martwym punkcie...ale może i przez to zrozumiałam i nauczyłam się kilku rzeczy. W zeszłym tygodniu przez dwa dni pasjami zajełam się porządkami w salonie. Mycie okien, polerowanie mebli, podłoga, pajęczyny i takie tam...z przerażeniem odkryłam, że sprawia mi to ogromną przyjemność. W myśl idei: WSZYSTKO BYLE NIE KoMPUTER!!! Nie ma jednak sensu za długo się oszukiwać, to co jest do zrobienia muszę zrobić i dlatego czekają mnie teraz długie godziny architektonicznych bitew. Na domiar wszelkich oznaków zachwianej psychiki słucham Chopina na zmiane z koncertami fortepianowymi Mozarta oraz Santi.
dlaczego RE, a nie samo AKTYWACJA??...a dlatego, że filiżanki na niemal rok zostały pozostawione na pastwe kurzu. W zeszłym roku stały się moim "dowcipem/ niespodzianką" dla moich znajomych, którzy mnie gościli podczas mojej bezdomności w Krakowie. Później pognałam, z noworocznym wiatrem postawiając filiżankową mgiełke. Zupełnie nie dawno dotarły do mnie sygnały, że owa "mgiełka" jest bardzo mile wspominana. Bardzo mnie to cieszy i zamieszczam reaktywacyjną fotke.
Dorotka i E., Polska, Rabka-Zdrój, na fontannie z rybkami, których jeszcze nie ma, 14 sierpień 2011
bez zbędnych komentarzy umieszczam ... dokumentację tego co powstało na jednej ze ścian pokoju pewnego chłopca...w wykonaniu mojego kumpla i mnie.
...kolejny dowód na to, że nie ma rzeczy nie możliwych w moim przecudacznym życiu...i tak po 5 latach pracowitości...na studiach... zaczynam myśleć o POWAŻNEJ pracy i zarabiać na chleb!
p.s. z pozdrowieniami dla znajomych z wydziału :* nie martwcie się każdy z nas znajdzie w końcu zajęcie, które wyżywi... grafiti/malarstwo ścienne to jedna z moich propozycji do książki jaka ukazała się w Krakowie w zeszłym roku : "Architekci poza architekturą".
3:15 w nocy... i na tęsknoty mi się zebrało w przerwie pomiędzy parkingiem wielopoziomowym, a słuchaniem muzyki...w Meksyku jest 20:17...i nie porównywalnie cieplej....tęsknie
Myślałam ostatnio na temat: znajomości, przyjaźnie, romanse … jednym słowem relacje miedzy nami … ludźmi. Jestem szczęśliwa, że wiele z odległych znajomości udało się mi zachować. Odległych zarówno w odległości jak i w czasie. Jak miło wiedzieć, że ma się do kogo wrócić. Jak to się dzieje, że pewne relacje przetrwały, a inne niejednokrotnie ogniste zgasły i nie pozostawiły po sobie nic poza popiołowymi wspomnieniami? Może zwyczajnie w pędzie za wszystkim zapominamy o drugim człowieku? Ważne staje się na ile możemy skorzystać na znajomości? Te i inne pytania w moim monologu wygłoszonym przed samą sobą skłoniły mnie kiedyś nad refleksją i zadanie sobie pytania: Co ja mogę dać innym? Do dziś nie bardzo umiem odpowiedzieć. Wiem jednak, że o przyjaciół trzeba dbać. Każdy zrozumie to w inny sposób. Dla jednych oznacza to codzienność, wspólne problemy, zainteresowania, kiedy znikniemy z "codzienności" znikniemy całkowicie. Inne osoby zadowolą się telefonem, listem czy też rozmową nawet wirtualną. Są jeszcze inne z którymi możemy się nie widzieć , nie rozmawiać, lecz spotykając ponownie będzie "po staremu".
Nie drążąc dłużej tego tematu dziękuję tym, którzy SĄ i tym którzy BĘDĄ w moim życiu, za to, że mogę BYĆ dla Was taka jaka jestem.
Typowo jak to w wolnym czasie czas na spotkania z przyjaciółmi. Ponieważ obecna lokalizacja to Rabka więc decyzja prosta i jasna...Władek. Nie ma w tym nic niezwykłego, ale udając się tym razem wspólnie z Kubą wybraliśmy nieco nietypową trasę. -"Chodzmy przez Dzielce",-"ok". Poszliśmy. Co z tego wynikło, poniżej.
…dlaczego chcę pisać… może dlatego, że takie to popularne… wiele osób pisze, komentuje, wstawia zdjęcia… i mówi że tak jest fajnie. Podobno "wiadomo co robią znajomi"…, ale czy naprawdę tak jest? Czy w dobie Internetu bardziej zbliżamy się do znajomych. Owszem uważam, że jest to wygodny środek do przekazania szczypty siebie dla świata. Tutaj pojawia się kolejne zjawisko jakim jest masowe korzystanie z portali społecznościowych … i dobrze tylko na jaką skale? Monopol na wszystko, czyżby Internet przenosił się pod władze jednego portalu. A zjawisko "mody" zmusza wielu użytkowników do "przymusowego" używania, aby nie przegapić imprezy, zobaczyć zdjęcia z podróży kolegi. Czy to nas do siebie zbliża? Od dzieciństwa walczę z ograniczeniami narzucanymi przez otoczenie. Nie chce popaść w sidła. Ale oczywiście miło było by dać coś dla przyjaciół … takie małe co nieco pisane przy FILIŻANCE i może do czytania przy FILIŻANCE porannej kawy lub wieczorem. Zapraszam do komentowania, pisania, oznakowania swojej obecności …i zapraszam do albumów. które stopniowo będę tworzyć. Wszystko to aby nie zmuszać wielu z Was to tworzenia "przymusowych profili", aby zobaczyć co u mnie słychać.